Z głębokim żalem informujemy, że 3. marca 2017 roku odszedł do Pana w wieku 86 lat najstarszy lektor w naszej Parafii, ś.p. Janusz Patejuk, przez kilkadziesiąt lat pełniący posługę przy Chrystusowym ołtarzu.

Odszedł w pierwszy piątek miesiąca, przyjąwszy jeszcze Komunię św. pierwszopiątkową, która okazała się jego wiatykiem, a więc pokarmem na drodze do życia wiecznego. To szczególna łaska, której Pan Bóg udziela swoim wybranym. Pan Janusz całym swoim życiem pokazywał, co znaczy miłować Boga ponad wszystko. Służył Mu wiernie i z oddaniem niemal do ostatnich chwil swgo życia, dlatego wierzymy, że Pan Bóg nagrodził go chwałą zbawionych.

Uroczystości pogrzebowe ś.p. Janusza Patejuka rozpoczną się w piątek 10. marca br. o godz. 11.30 w kościele parafialnym na Księżu Małym. Po Mszy św. trumna z ciałem Zmarłego zostanie przewieziona na parafialny cmentarz przy ul. Opolskiej i złożona w rodzinnym grobie.

Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci. Niech odpoczywa w pokoju.

Inżynier chemik, pracował z zakładach chemicznych „Rokita” w Brzegu Dolnym na stanowisku głównego technologa. Członek Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Przemysłu Chemicznego. Autor wielu patentów. Uhonorowany specjalną wystawą dorobku naukowego i zawodowego w siedzibie NOT we Wrocławiu w latach 70-tych XX w. Wieloletni ławnik sądu rejonowego we Wrocławiu. Członek Rady Nadzorczej II kadencji Spółdzielni Mieszkaniowej „Księże Małe” w latach 1998 – 2001. Członek Chóru Parafialnego w latach 80-tych XX w.

Janusz Patejuk urodził się 19 stycznia 1931 r. w Białej Podlaskiej. Jego rodzice, Jadwiga i Mikołaj byli nauczycielami – ojciec kierownikiem Szkoły Podstawowej w Konstancinie, malarzem, grafikiem, poetą i regionalistą, zaś matka polonistką. Ojciec Janusza – Mikołaj Jerzy był wielkim patriotą, był pierwszym komendantem II rejonu ZWZ–AK Leśna Podlaska – Konstantynów – Hołowczyce, zamordowanym w kwietniu 1941 r. przez gestapo. Swoim oddaniem dla sprawy udowodnił, że o wolność i najwyższe ideały warto poświęcić życie. W takim domu rodzinnym wzrastał młody Janusz.

Po ukończeniu nauki w Szkole Podstawowej w 1944 r., Janusz został uczniem Ogólnokształcącego Gimnazjum i Liceum w Leśnej Podlasce, które ukończył dopiero po przyjeździe do Wrocławia. Matka razem z synami, Januszem i Wiesławem (Rafałem) przyjechała do Wrocławia w 1947 r. i tu pracowała jako nauczycielka. Janusz po maturze rozpoczął studia na Politechnice Wrocławskiej na Wydziale Chemii i ukończył je w lutym 1954 r. z dyplomem inżyniera chemika. Nakaz pracy obligował go do odpracowania studiów na Górnym Śląsku. W 1959 r. wrócił do Wrocławia i zaczął pracę w Zakładach „Rokita” w Brzegu Dolnym, dokąd codziennie dojeżdżał. Następnie pracował w Zakładach Tworzyw Sztucznych w Oławie, a później w Zakładach Volta we Wrocławiu. W 1990 r. przeszedł na emeryturę po 37 latach pracy.

Dzielnie znosił samotność, mocno związany z rodzicami i bratem, a po ich śmierci często odwiedzał Cmentarz Parafialny na Księżu Małym we Wrocławiu, gdzie w głębokiej zadumie spędzał długie chwile nad ich mogiłą. Patriota, wierny w przyjaźni, pobożny w sensie głęboko religijnym, przez wiele lat służył do Mszy Św.,był lektorem, na co miał potwierdzenie Kardynała Henryka Gulbinowicza do pełnienia tej funkcji. Był najdłużej należącym do Liturgicznej Służby Ołtarza ministrantem – od 1944 r., zaś lektorem i ceremoniarzem został w 1985 r. W niedziele jeździł do Kościoła p.w. Najświętszej Marii Panny na Piasku, by wysłuchać Mszy Św. Trydenckiej – tak lubił łacinę, którą nieźle znał i można z nim było porozmawiać w tym języku, poza tym perfekcyjnie znał język francuski, starannie formułował myśli, posługiwał się staranną polszczyzną. Jako człowiek nigdy nie był wymagający czy roszczeniowy, a raczej wdzięczny, cichy, spokojny, delikatny i wrażliwy.

Wierny sługa boży, delikatność i subtelność w kontakcie, to szczególne cechy jego osobowości. Takim też był w odniesieniu do Pana Boga. A to objawiało się w jego służbie liturgicznej, w zachowaniu przy ołtarzu. Codzienne uczestnictwo w eucharystii dopóki zdrowie mu na to pozwalało z pewnością było tą siłą i mocą, która towarzyszyła jego życiu. To promieniało jego cichym, pełnym kultury pełnieniu chrześcijańskich zadań. Niech pełne naręcze duchowych owoców będzie mu nagrodą na życie wieczne w królestwie niebieskim.

Żył skromnie i równie niepostrzeżenie odszedł…

Oprac.: Adam Czmuchowski,
TOWARZYSTWO ZIEMI KSIĘSKIEJ